KS CHEŁMEK - strona oficjalna

Strona klubowa

Zegar

Logowanie

Facebook

 

 

Statystyki drużyny

Najlepsi typerzy

Zaloguj się, aby typować.
Lp. Osoba Pkt.
1. sajmon99 31
2. Sanxo19 10
3. kornelis20 8
4. kysiu1932 8
5. bari-83 6
6. Maszyna91 5
7. Tasior1906 5
8. robson222 2
9. wujek666 1

Sponsorzy:

 

 

 

 

Kontakty

Historia

  Historia:
Klubu Sportowego „Chełmek”
Rok 1957 – to rok nie tylko dla Południowych Zakładów Obuwia w Chełmku
jubileuszowy. Zamyka on również 25-letni okres istnienia Klubu Sportowego „Chełmek”,
zgłoszonego i zarejestrowanego w Krakowski Okręgowym Związku Piłki Nożnej w r. 1932,
a więc w tym samym, w którym ówczesna Fabryka Obuwia „Bata” wypuściła na rynek
krajowy pierwsze wyprodukowane w Chełmku pary obuwia. I od tego czasu Chełmek,
zapomniana i uboga przedtem wieś nad Czarną Przemszą, zaczął w szybkim tempie
podnosić się do rzędu najbardziej znanych miejscowości w Polsce, i to nie tylko dzięki
butom.
Przyczynił się także do tego w pewnej części – choć nieco później –
wspomniany już K.S. „Chełmek”, któremu z okazji Jego jubileuszu wiązankę tych
wspomnień poświęcam.
Rozdział I
Piłka nożna, jako najbardziej masowa i atrakcyjna gałąź sportu, była
już przedtem w Chełmku – jak zawsze prawie wszędzie znana.
Może to jeszcze była popularna „szmacianka”, a może już prawdziwa piłka
z „duszą”, dość na tym, że kopali w nią uczniowie szkolni i chłopcy, pasący krowy nad
Czarną Przemszą, w „Gruszce”, na Podzagórniu czy jeszcze gdzie indziej. W sąsiednim
Gorzowie – też. Jak który umiał i kiedy chciał, a prawie zawsze boso i na dwie bramki,.
Zależnie od pory dnia czy innych okoliczności grało ich czasem po dwóch, a czasem po...
15-tu. Czapki i kamienie znaczyły bramki. To były pierwsze zalążki sportu.
Aż jesienią 1931 r. zaczęto w Chełmku, niedaleko przystanku kolejowego
budować fabrykę. Już wiosną 1932 r. uruchomiono w pierwszej wykończonej hali
produkcję, a równocześnie budowano dalsze obiekty. Przyjmowano coraz więcej ludzi,
wśród których znalazło się kilku sportowców, przygnanych tu z różnych stron kraju
bezrobociem i nadzieją dobrego zarobku.
I teraz zaczął się ciąg dalszy. Ci to sportowcy, zamieszkawszy w Chełmku,
w trudnych początkowo warunkach, cały wolny od pracy czas – a nie było go za wiele –
spędzali na wspólnych treningach, wybierając do tego celu łąkę za fabryką, tam gdzie dziś
właśnie znajduje się stadion. Wkopali najpierw dolną, a potem górną bramkę, wykonane
w fabrycznej stolarni, dzięki staraniom ówczesnego kierownika walcowni gumy, obywatela
czeskiego, Ludwika Nowotnego. Ten to Nowotny, zapalony sportowiec, kupił piłkę
i trenował wraz z nami (bo i ja do tych sportowców należałem) aż do zmroku., bez trenera
i to codziennie, o ile na to pozwalała praca, która nie była lekka i rzadko kiedy kończyła się
po ośmiu godzinach.
Pierwsze takie treningi polegały wyłącznie na kopaniu w piłkę, wnet jednak
włączyliśmy do nich lekkoatletykę, a szczególnie krótkie biegi i skoki, pragnąc – jak się
to dziś mówi – „nabrać kondycji”. Po kilkunastu takich treningach ustaliliśmy pierwszą
jedenastkę, w skład której weszli: Franciszek Wykydał, ob. czeski, Rudolf Iwanek,
Franciszek Kucharski, Roman Baran, Jan Zajas, Jakub Pawela, Józef BoŜek, Franciszek
Sworzeniowski, Ludwik Nowotny, Tomasz Remsak i Franciszek Szymutko. Ponadto była
dość liczna rezerwa, którą stanowili: E. Jarosz, E. Witkowski, L. Mąsiorski, na których,
jako zamieszkałych w Chrzanowie, niezawsze mogliśmy liczyć, wdaj młodzi studenci,
Mieczysław Nowak i Józef Szymutko, których obowiązywał zakaz gry, oraz Tomasz Bebak,
Stefan Remsak, Plebański i wdaj delegowani z Krakowa do robót w fabryce
elektromonterzy, których nazwisk, niestety, już nie pamiętam.
Pierwszy mecz na "prowincji", który potraktowaliśmy jako sparingowy przed
puszczeniem się na szersze wody, rozegraliśmy w Gorzowie z tamtejszymi chłopcami
w ostatnią niedzielę czerwca, wygrywając wysoko.
A potem - aż do później jesieni - już wolnej niedzieli nie było:
wykorzystywaliśmy je wszystkie na rozgrywanie meczów po okolicznych miejscowościach,
uważając to za najlepszą rozrywkę i wypoczynek po ciężkiej całotygodniowej pracy.
Graliśmy więc - jak już  wspomniałem - co niedzielę, nie zaniedbując
codziennych treningów. A więc mecze i rewanże z K.S. Chełm Wielki, Nowy Bieruń,
Imielin, LibiąŜ, Brzezinka Śl., Fablok i Brzeszcze. Spotkania te kończyły się przewaŜnie
naszym zwycięstwem.
Nie wydymajcie pogardliwie warg, czytając te słowa!
Byliśmy zespołem niezgłoszonym i finansowo biednym. Nikt nas nie
subwencjonował, a zarobki nasze były jeszcze wówczas skromne. Graliśmy we własnych
półbutach i koszulach, bez sztuców i ochraniaczy, niektórzy nawet boso i w podwiniętych
kalesonach. Boisko było nieogrodzone i nikt nam wstępu nie płacił, choć kibiców w kaŜdą
niedzielę przybywało. Szczęśliwcem byl jedynie Nowotny, który miał buty footbalowe,
i Sworzeniowski z jednym, zdaje się, prawym butem, i jeszcze jeden, który na golenie
nakładał skórzane cholewy, t. zw. "sztylpy". Sędzia, którym na meczach w Chełmku bywał
przeważnie Józef Mateja, nie bardzo mógł się wśród tych kolorowych koszul zorientować,
do której ten czy ów zawodnik nie należy, kierował się więc w takich wypadkach
znajomością twarzy, ale nie - broń, Boże! - "kumoterstwem". Skład co niedzielę był inny,
gdyŜ kaŜdy chciał sobie zagrać.
Tymczasem powiększała się fabryka, wzrastała produkcja, przybywało ludzi
i znowu między nimi znajdowali się sportowcy. Przybyli: Erich Bellok, Józef Głuch, Julian
Adamczyk, Wilhelm Tomala, Józef Paszek i Leon Niziołek. Rosła w siły nasza drużyna
i jej popularność w coraz szerszej okolicy. Wołano na nas wszędzie "szewcy" lub "Bata",
mimo Żeśmy nigdy tej nazwy używali.
Kiedy w gumowni zaczęto wyrabiać trampki, od razu skorzystaliśmy z tej okazji
i wykonaliśmy 12 par z grubszą niż normalnie podeszwą oraz ze specjalnie wzmocnioną
obsadą na czubkach. Trampki te otrzymaliśmy jako próbne i odtąd mieliśmy przynajmniej
namiastkę butów piłkarskich.
Wkrótce potem zebraliśmy wśród siebie 50 zł na kupno koszulek, po które
wspólnie ze Stowarzyszeniem pojechaliśmy w pewną niedzielę do Chrzanowa. Po
dłuższych rozważaniach kupiliśmy 10 koszulek w biało-czerwone pasy i czemprędzej
pojechaliśmy do Chełmka, by zdążyć na mecz z Brzezinką. Był to nasz pierwszy występ
w jednakowych dresach, z czego byliśmy bardzo uradowani, tym bardziej że wyglądaliśmy,
jak "Cracovia".
Szatnię od samego prawie początku mieliśmy u Tomasza Bożka, który na ten
cel uŜyczał nam bezinteresownie swojego pokoju.
Na mecze do bliżej połoŜonych miejscowości, jak Chełm Wielki, Nowy Bieruń
i LibiąŜ, chodziliśmy piechotą. Szło nam się wesoło, bo za nami ze śpiewem szła grupa
kibiców z Wojtkiem Opitkiem na czele.
Do Imielina i Brzezinki wiózł nas drabiniastym wozem Jan Mateja. Składaliśmy
się na ten przejazd po ileś-tam groszy, bo Mateja nie Ŝądał wiele. A do Brzeszcz
pojechaliśmy koleją, też każdy na swój koszt. Pamiętam ten dzień lepiej od innych.
Pracowaliśmy w sobotę do godz. 23, a o 4-tej w niedzielę byliśmy już znowu w pracy.
O 9-tej prosto z fabryki pojechaliśmy do Brzeszcz na mecz, a po powrocie do Chełmka
poszliśmy znowu do pracy, nie bardzo nam się to podobało, bo był już wieczór i byliśmy
zmęczeni, ale cóż było robić?
To był zresztą jedyny wypadek, kiedy-to bezpośrednio po meczu poszliśmy
do pracy. Zazwyczaj zapraszał nas Nowotny do Ringa czy Mehla albo jeszcze do Bożka
w Gorzowie na piwo, przy którym wśród wesołego śpiewu spędzaliśmy resztę niedzieli.
Wtedy-to nauczyliśmy się czeskiej sportowej piosenki, zaczynającej się od słów:
"NA TOM NASOM HRISCI MERUNA JEN SVISCI,
KRIDLA PRUDCE CENTRUJI, SPOJKI NA GOL SUTUJI"
co po polsku znaczy:
"NA TYM NASZYM BOISKU PIŁKA TYLKO ŚWISZCZE,
SKRZYDŁA SZYBKO CENTRUJĄ, ŁĄCZNICY BRAMKI STRZELAJĄ..."
Ponieważ bardzo często się zdarzało, że podczas meczu w Chełmku wchodziły
nam na boisko niepilnowane, a może - bo ja wiem? - umyślnie napędzane krowy i gęsi,
postanowiliśmy boisko jak najszybciej ogrodzić przynajmniej barierą z żerdzi. To nam
jednak niewiele pomogło, bo gęsi i co-mniejsze krowy i tak przechodziły pod barierą.
Czas był, aby pomyśleć o założeniu Klubu i zarejestrowaniu graczy, tym bardziej
że nadeszła już jesień, a na przyszły rok chcieliśmy rozgrywać mistrzostwa. A że
sympatyków mieliśmy już sporo, zwołaliśmy na dzień 27 listopada 1932 r. pierwsze walne
zebranie sportowe, na które łącznie z nami przybyły 62 osoby. Na tym-to zebraniu
wybrany został pierwszy zarząd Klubu w osobach:
Alojzy Gabesam - prezes honorowy, Józef Danek - prezes, Adam
Kapko - wiceprezes, Ludwik Nowotny - kierownik Sekcji, Józef Mateja - sekretarz,
Franciszek Sworzeniowski - zastępca sekretarza, Alojzy Radzicki - skarbnik, Jan Zajas
administrator.
oraz
Marcin Krzyworzycki, Michał Szczygieł, Tadeusz Kozłowski, Jan Bauer,
Franciszek Wykdal, Jakyb Klouda, Wilhelm Tomala, Rudolf Iwanek, Wacław
Holy, Franciszek Kucharski, Wojciech Opitek, Tomasz Bebak, Jan Lelito, Karol
Lachendro i Józef Szymutko jako członkowie zarządu.
Do zebranbia tego przywiązywał również wielką wagę "Fablok", delegując na
nie swego przedstawiciela, ob. Józefa Gawędę, Protokół z tego zebrania, oznaczony w
księdze protokołów cyfrą 1, podpisali jako założyciele: Nowotny, Iwanek, Sworzeniowski
i Tomala.
Na tym kończy się pierwszy rozdział historii K.S. "Chełmek".
Rozdział II
Zarząd zabrał się z zapałem do pracy. Już z w dniu 2 grudnia 1931 r. odbyło się
pierwsze posiedzenie, na którym z pośród trzech proponowanych nazw: KS Przemsza, KS
But, KS Chełmek, wybrano po dłuższej dyskusji tę ostatnią, uchwalono wysokość składki
miesięcznej na 0,30 zł, opracowano statut, sprawę zaś jego zatwierdzenia i zgłoszenia
Klubu powierzono Adamowi Kapce. W między czasie przystąpiliśmy do zorganizowania
sekcji łyżwiarskiej, narciarskiej, ping-pongowej, teatralnej i II-giej drużyny piłkarskiej.
Celem uzyskania środków finansowych urządziliśmy w dniu 28 stycznia 1933 r.
pierwszą zabawię sportową w jadalni fabrycznej. Z wiosną tegoż roku rozpoczęły się
rozgrywki o mistrzostwo klasy B. Za naszą prośbę dyrekcja pozwoliła nam na uszycie
w fabryce koszulek i spodenek z płótna fabrycznego. Otrzymaliśmy także 11 par trzewików
juchtowych na gumowej podeszwie.
Ponieważ były trudności z zarejestrowaniem nowych, ciągle przybywających
zawodników, skład druŜyny uległ tylko częściowej zmianie. Przestali grać: Pawela,
Remsak, Bożek, Szymutko i Zajas, zaś na ich miejsce weszli: Głuch, Adamczyk, Bellok,
Chełczyński i Niziołek. Na 20 spotkań wygraliśmy 11, a 2 - zremisowali. W tym roku
oparkaniliśmy "systemem gospodarczym" boisko, wykorzystując na ten cel fabryczne
drzewo i własną robociznę.
Z początkiem 1934 roku nastąpiły w klubie poważne zmiany. Początkowy zapał
u niektórych członków zarządu ostygł, na ich miejsce walne zebranie wybrało Jakyba
Korycika, Mieczysława NIedzielskiego, Kazimierza Staicha, Jana Bauera, Franciszka Jugasa
i Józefa Babrala. Z drużyny wystąpili, czyniąc miejsce młodszym zawodnikom: Nowotny,
Iwanek, Kucharski, Tomala, Sworzeniowski, Baran, Niziołek, Jarosz i Witkowski. Pozostał
tylko Paszek, który jako bramkarz długo jeszcze niezastąpiony.
Naraz spotkał nas cios. Przed nadchodzącymi rozgrywkami o mistrzostwo kl. B
postanowiliśmy rozegrać towarzyskie spotkanie z "Brygadą" Trzebinia. Pragnąc z nią
nawiązać przyjacielskie stosunki, jak z resztą ze wszystkimi innymi klubami, wręczyliśmy
"Brygadzie" przed meczem proporczyk z wyhaftowanym na nim butem i podpisem "Bata".
Fakt ten posłużył ówczesnym władzom piłkarskim w Krakowie za podstawę do skreślenia
naszego klubu z listy członków K.O.Z.P.N. jako klubu fabrycznego. Nie pomogły nasze
interwencje i tłumaczenia, Ŝe przecieŜ "Fablok" i "Garbarnia" noszą nazwy fabryk, przy
których istnieją, a mimo to nie są uważane za kluby fabryczne. Skreślono i basta! Cóż było
robić? Klub trzeba jakoś ratować. Po długich debatach, nie mogąc znaleźć innego wyjścia,
postanowiliśmy - zapewniwszy sobie uprzednio poparcie Związku Strzeleckiego w
Chrzanowie - zgłosić Klub ponownie, lecz już pod nazwą "Klub Sportowy Związku
Strzeleckiego Chełmek". "Cel uświęca środki" - mówi przysłowie.
Udało się. Kiedy po pewnym czasie otrzymaliśmy wiadomość o przyjęciu
naszego „nowego” klubu w poczet członków K.O.Z.P.N., Ŝartowaliśmy z prezesa, którym
był wtedy Jan Remer, aby kupił sobie mundur i szablę, czego oczywiście, nie zrobił.
Do mistrzostw wiosennych, które w międzyczasie się rozpoczęły, już nas nie dopuszczono.
Graliśmy więc tylko mecze towarzyskie między innymi z KS „Policyjny” Katowice,
„Koszarawą” śywiec, „Cracovią”. Pamiętam tylko wynik z „Koszarawą”, która wtedy, jako
mistrz Ligi Śląskiej, przegrała w Chełmku 6:1, zaś na rewanżu w śywcu wygrała 5:2.
W dniu 1 września urządziliśmy wielkie „Święto Sportowe” z bardzo bogatym
programem, przy udziale sportowców „Cracovii” i okolicznych klubów. Święto takie
urządzaliśmy później corocznie, z coraz większym rozmachem.
W jesiennych rozgrywkach o mistrzostwo klasy B drużyna nasza na 5 spotkań
wygrała 4 i zremisowała 1, sadowiąc się na czele tabeli w podokręgu chrzanowskim.
W tym czasie pracował już u nas, ale jeszcze nie był zatwierdzony i nie grał
reprezentacyjny zawodnik, Gustaw Bator. Późną jesienią wybudowaliśmy przy wydatnej
pomocy fabryki skocznię narciarską „na Skale”, powierzając kierownictwo sekcji
narciarskiej Julianowi Janocie i Janowi Pawlikowi, jako instruktorowi. Do zorganizowania
sekcji bokserskiej wyznaczony został Władysław Piechota, zaś ping-pongowej – Paweł
Derda.
W tym roku wybudowaliśmy przy wydatnej pomocy fabryki jeden kort tenisowy
i obok niego kręgielnię. Kierownikiem sekcji kręglarskiej został Franciszek Jugas, tenisowej
– Władysław Piotrowski.
Kłopotów finansowych mieliśmy coraz mniej, fabryka powiększała się, zarobki
rosły i ciągle przybywało ludzi. Od czasu do czasu urządzaliśmy wśród posiadających już
własne konto w fabryce składkę pieniężną. Byli i tacy, którzy dla klubu kupili po komplecie
koszulek i sztuców, pomagała też fabryka, dając nam m. i. Skórę na 25 par butów
piłkarskich. Przynosiły takŜe pewne dochody mecze, zaś w zimie – przedstawienia
sceniczne, reżyserowane przez Kazimierza Sawicza i Romana Liszkę, dochody dawały
teŜ zabawy.
Był to już rok 1936. Prezesem klubu został wybrany Jan Bauer. Dla sekcji
piłkarskiej zaangażowaliśmy trenera Lasotę, byłego gracza „Cracovii”. Jan śmija
zorganizował sekcję kolarską, która wkrótce liczyła 25 członków.
Po uzyskaniu przez pierwszą drużynę mistrza podokręgu chrzanowskiego,
rozpoczęły się rozgrywki eliminacyjne o wejście do A-klasy. Na mecz rewanżowy
z „Tarnovią”, z którą u siebie zremisowaliśmy 1:1, pojechaliśmy pociągiem popularnym
wraz z orkiestrą. Był to mecz decydujący, który niestety, przegraliśmy3:1, zajmując II-gie
miejsce.
Do ważnych wydarzeń sportowych w tym roku należy mecz międzynarodowy
z KS „Beograd” Jugosławia, z którym nasza drużyna uzyskała bardzo zaszczytny wynik,
przegrywając tylko 3:2.
Do Chełmka przyjechał Wilimowski z zamiarem wstąpienia do naszego Klubu.
Z jego propozycji nie skorzystaliśmy.
Zgłoszone już były i czynne – oprócz piłkarskiej – sekcje: siatkówki, kolarska,
tenisowa, kręglarska, lekkoatletyczna, narciarska, ping-pongowa i teatralna. Na korcie
tenisowym urządzona została w zimie ślizgawka.
W wiosną 1937 roku ukończona została budowa trybuny. Poza Batorem
mieliśmy jeszcze dwóch reprezentacyjnych graczy, a to Haliszkę i Kurka. Po cięŜkich
bojach weszliśmy do klasy A, która w międzyczasie przemianowana została na Ligę
Okręgową.
W jesiennych rozgrywkach o mistrzostwo rozegrała nasza druŜyna 6 spotkań,
wygrywając 5 i przegrywając 1. II-ga drużyna walczyła o lepsze miejsce w klasie A.
W tym roku utworzona została drużyna juniorów i wybudowano dalsze dwa
korty tenisowe.
Miejsce trenera Lasoty zajął wiedeńczyk Reichel, a następnie Adamek, były
gracz „Wisły”.
Rok 1938 zaznaczył się dalszym rozwojem klubu. Wszystkie sekcje wykazywały
coraz większą aktywność. Zimą sekcja kręglarska rozgrywała turniej o nagrody, narciarska
brała udział w różnych imprezach i wycieczkach górskich, ping-pongowa uczestniczyła
w mistrzostwach podokręgu, czynna była ślizgawka na kortach, sekcja teatralna działała
na odcinku kulturalno-oświatowym, urządzając przedstawienia.
Drużyny piłkarskie trenowały w sali gimnastycznej w Chrzanowie dwa razy
tygodniowo.
Wiosną budziła się do życia sekcja tenisowa, kolarze szykowali rowery, sposobiąc się
do raidów i wycieczek krajoznawczych. Jeden właśnie z takich raidów urządzili sobie letnią
porą dwaj kolarze: Piechota i Słobodzianin, przebywając na rowerach drogę z Gdyni do
Chełmka w trzech dniach.
Mniej Ŝywotna była sekcja lekkoatletyczna, najmniej zaś – bokserska.
Pierwsza drużyna piłkarska, która w wiosennej rundzie zdobyła tytuł mistrza Ligi
Okręgowej, zaczęła naraz jakby kuleć. Dało się to zauważyć już na meczu z karwińską
„Polonią”, która pokonała drużynę Chełmka 5:1.
W dalszych rozgrywkach o mistrzostwo – szczególnie w okresie późnojesiennym
– Chełmek rozegrał 11 spotkań, zdobywając zaledwie 5 punktów i 8-me
miejsce. Był to najgorszy okres za cały czas istnienia Klubu.
Rok 1939 zaczął się jak kaŜdy inny. A więc walne zebranie, na którym
rozważano przede wszystkim przyczyny poraszek i radzono nad sposobami poprawy. Potem
doroczna zabawa i z wiosną nowy ruch na boisku, kortach i w kręgielni.
Drużyny piłkarskie stanęły do zawodów o mistrzostwo, z których ostatnie I-sza
drużyna rozegrała z „Garbarnią” w Krakowie w niedzielę, dnia 27 sierpnia 1939 r. Za pięć
dni wybuchła wojna, przerywając dalsze rozgrywki, a zarazem działalność całego sportu
polskiego na długich 5 alt. Działacze i sportowcy rozprószyli się po świecie – rozpoczęła się
okupacja.
Rozdział III
Niemcy w obawie, aby na ogrodzonym boisku nie odbywały się tajne zebrania,
rozebrali wkrótce nie tylko parkan, ale także trybunę i szatnię. Nie podarowali też
kręgielni. Niewielką część sprzętu sportowego zdołał zabezpieczyć Antoni Karaś, ówczesny
gospodarz Klubu, reszta uległa zniszczeniu. Na ogołoconym boisku pozwolili nam później
na urządzenie rozgrywek międzyoddziałowych.
Rozdział IV
Po wyzwoleniu trzeba było zaczynać od nowa – tak prawie, jak przed trzynastu
laty. A więc wyrównywać poryte pociskami i kołami armat boisko, ogrodzić, postawić
szatnię i trybunę, gromadzić sprzęt. Kto to ma zrobić?
Znalazło się kilku chętnych, nie odmówił teŜ swej pomocy ówczesny zarząd
fabryki w osobach J. Janoty, J. Korycika oraz R. Kowalika, będących równocześnie
członkami nowo wybranego zarządu klubu. Wyrównaliśmy i ogrodzili boisko Ŝerdziami,
otrzymanymi częściowo od Ant. Jewaka, skompletowaliśmy dla jednej drużyny sprzęt
i postawili szatnię. Nie powróciło wielu zawodników, z trudem więc zestawiliśmy jedną
drużynę i zaczęliśmy rozgrywki, tym razem pod nazwą R.K.S. „Chełmek”.
I tu zdarzył się wypadek, jedyny bodajŜe w historii sportu polskiego. Mianowicie
po przegranym z „Fablokiem” meczu w Chrzanowie trzej rozgoryczeni kibice przeorali nam
w nocy na poniedziałek boisko na krzyż, wieszając zarazem na górnej bramce z napisem:
„Tu spoczywa ś. p. R.K.S. „Chełmek” - nieutuleni w żalu kibice”. Sprawcy w osobach A.
Jewaka, I. Kopytki, M. Niedzielskiego zostali rano wykryci i przesiedziawszy kilkanaście
godzin w areszcie, musieli potem odwalone skiby własnoręcznie odwracać i boisko
wyrównywać. Upamiętnił ten wypadek na humorystycznych obrazkach J. Jewak.
W sierpniu tego roku dotknęła nas bolesna strata. Jadąc z Chełmka po rozegranym meczu
do domu w Krakowie w niedzielę dnia 19.VIII. Zginął tragiczną śmiercią, przejechany
przez pociąg w Trzebini, najlepszy nasz zawodnik, Stefan Woźniak.
W tabeli mistrzostw podokręgu chrzanowskiego nasza I drużyna zajęła
I miejsce. II drużyna i sekcja tenisowa z powodu braku sprzętu rozgrywki swoje
rozpoczęły późno. Piłkarzy trenował Karol Żelazny, juniorów - Adam Haliszka. Na trenera
dla sekcji lekkoatletycznej pozyskaliśmy znanego lekkoatletę, Tadeusza Bochenka.
W zimie rozpoczęła swą działalność sekcja ping-pongowa, narciarska
i szachowa.
W roku 1946 zarząd klubu pozostał prawie niezmieniony. Nasza I-sza drużyna
weszła do A-klasy krakowskiej. W dniu 6 czerwca zorganizowaliśmy Święto Sportowe
z udziałem piłkarzy, tenisistów i lekkoatletów RKS „Radomiak”. W rozgrywkach
o mistrzostwo klasy A drużyna nasza zajęła w swojej grupie II miejsce.
W roku 1947 prezesem klubu wybrany zostaje Tadeusz Siekiera który w pełni
tę funkcję przez dwa lata. W tym okresie klub notuje dalsze osiągnięcia. Do
najważniejszych z nich należą, wymieniając kolejno: oparkanienie boiska, wybudowanie
prowizorycznej trybuny i wzniesienia dla miejsc stojących, udział I drużyny w turnieju
piłkarskim w Bielsku i zdobycie pucharu, zajęcie przez II drużynę * miejsca
w rozgrywkach pucharowych podokręgu chrzanowskiego przy udziale 14 klubów, zdobycie
przez I drużynę mistrzostwa klasy A w rundzie jesiennej, zorganizowanie zawodów
motocyklowych, dalszy ciąg rozgrywek w klasie A i zajęcie I-go miejsca, zwycięskie
zakończenie bopjów eliminacyjnych i wejście do II ligi.
Tadeusz Laska zostaje powołany do reprezentacji juniorów Polski. Następuje
wzrost działalności sekcji tenisowej i motocyklowej. W tym teŜ okresie klub zmienia znowu
nazwę, tym razem na „Związkowy Klub Sportowy”.
Rok 1949. Wobec przeniesienia służbowego Tadeusza Siekiery, prezesurę
obejmuje poprzedni jego sekretarz, Alojzy Mucha, a po nim w roku 19501 – Henryk
Pokrywka, który jednak, zmuszony nawałem zajęć służbowych, rezygnując na krótko przed
walnym zebraniem na rzecz Józefa Kaczora. Klub otrzymuje nazwę „Włókniarz Chełmek”.
Walne zebranie w roku 1951 powołuje na stanowisko prezesa mgr Antoniego Bruskiego.
TenŜe w połowie kadencji ustępuje, a obowiązki jego w klubie przejmuje wiceprezes, Jan
Sworzeń, który następnie w latach 1952, 1953 i 1954 zostaje wybierany prezesem.
W pierwszym z tych lat, a więc w roku 1952 – w związku z reorganizacją II ligi -
„Włókniarz” Chełmek spada do Ligi Wojewódzkiej. Pośrednio przyczynił się do tego fakt
rzucenia na boisko w czasie meczu z „Garbarnią” butelki po wódce przez jednego z
kibiców.
Została też zorganizowana i rozwijająca się dobrze pod okiem trenera Postawy
sekcja bokserska, która jednak w r. 1954 – z powodu trudności lokalowych uległa
likwidacji.
Osiągała coraz lepsze wyniki sekcja tenisowa, kierowana przez Niziołka i inż.
Andrysika, oŜywiła się sekcja siatkówki i szachowa. W tym-to takŜe okresie powołano
do Ŝycia sekcję motocyklową i strzelecką, na kortach tenisowych stanęła wybudowana –
dzięki dyr. W.C.M.O., Stanisławowi Zbijowskiemu, inŜ. Andrysikowi i przez. R. Z. Piotrowi
Balcerakowi – nowa szatnia.
Corocznie odbywały się biegi narodowe i marsze jesienne oraz zdobywanie
odznak SPO. W tym okresie z wielką pomocą moralną i materialną dla Klubu spieszył
ówczesny dyrektor Tadeusz Jelonek.
W roku 1955 walne zebranie postawiło na czele klubu dyr. Jana Pactwę,
wybierając go następnie takŜe w roku 1256. Widocznym się staje dalszy rozkwit
najbardziej masowych gałęzi sportu w Chełmku.
Dowodem tego – wspaniały rozwój nienotowane dotąd sukcesy sekcji
tenisowej, imponujące rozmiarami i liczbą uczestników Spartakiady Zakładowe, w których
organizację niemało trudu wyłożył dyr. Stanisław Jastrzębski. Dalej zdobycie przez
I drużynę mistrzostwa w lidze wojewódzkiej, co stało się przyczyną upragnionego powrotu
do II Ligi, chociaż pośrednią. Bo bezpośrednią przyczyną była znowu – jak w roku 1952,
tylko w sensie odwrotnym – reorganizacja II Ligi.
Pozostał jeszcze rok 1957. Będzie można o nim napisać dopiero
ze stanowiska prezesa klubu. Na to miejsce wybrany został Czesław Przybylak, któremu
nie brak dobrych chęci. To bardzo waŜne. Ale waŜnym takŜe i niemniej
charakterystycznym jest fakt, że K.S. „Chełmek” - na skutek zmian organizacyjnych
w sporcie polskim – może swoje 25-lecie istnienia obchodzić pod pierwotną nazwą.
Taka jest w wielkim skrócie geneza K.S. „Chełmek”; oparłem ją na własnych
wspomnieniach i na zapiskach z owego czasu, wybierając ważniejsze wydarzenia i osoby.
Proszę o wybaczenie, jeśli niektóre z nich pominąłem, ale to nie była moja zła
wola, bo pamięć ludzka jest zawodna. W zakończeniu pragnę jeszcze wszystkim tym –
wymienionym tutaj i niewymienionym – którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do
rozwoju na terenie Chełmka, złożyć w imieniu K.S. „Chełmek” serdeczne podziękowanie.

Rudolf Iwanek

Początki klubu:

Mecz KS Chełmek- Reprezentacja Polski (zgrupowanie w Zakopanym) 1972r. 


   

Najbliższe spotkanie

W najbliższym czasie zespół nie rozgrywa żadnego spotkania.

Reklama

Ostatnie spotkanie

WKS TEMPO BIAŁKAKS CHEŁMEK
WKS TEMPO BIAŁKA 1:0 KS CHEŁMEK
2013-05-12, 17:00:00
     
oceny zawodników »

Wyniki

Ostatnia kolejka 24
LKS Iskra Brzezinka 3:3 LKS SOŁA ŁEKI
KS Skawa Wadowice 0:1 MKS Babia Góra Sucha Beskidzka
LKS Cedron Brody 0:4
LKS Brzezina Osiek 1:1
0:5 LKS Jałowiec Stryszawa
D&R Unia Oświęcim 1:2 KS Zagórzanka Zagórze
WKS TEMPO BIAŁKA 1:0 KS CHEŁMEK
LKS Skidziń 0:3

Najbliższa kolejka

Najbliższa kolejka 25
- LKS Cedron Brody
- KS Skawa Wadowice
KS CHEŁMEK - LKS Iskra Brzezinka
LKS SOŁA ŁEKI -
D&R Unia Oświęcim - LKS Skidziń
MKS Babia Góra Sucha Beskidzka - WKS TEMPO BIAŁKA
KS Zagórzanka Zagórze -
LKS Jałowiec Stryszawa - LKS Brzezina Osiek

Tabela ligowa

Najnowsza galeria

KS Chełmek - D&R Unia Oświęcim
Ładowanie...

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 103, wczoraj: 259
ogółem: 1 046 260

statystyki szczegółowe

Reklamy

Kalendarium

22

01-2019

wtorek

23

01-2019

środa

24

01-2019

czwartek

25

01-2019

piątek

26

01-2019

sobota

27

01-2019

niedziela

28

01-2019

pon.